Ze względu na dużo większe odległości trasa ta jest typową wycieczką samochodową. Możemy ją rozpocząć od zwiedzenia giżyckiej Twierdzy Boyen, o ile już wcześniej nie byliśmy tam na spacerze z hotelu. Jeśli tak, to wyjeżdżamy z Giżycka w kierunku Olsztyna i na rozgałęzieniu za jeziorem Popówka Wielka kierujemy się w prawo na Kętrzyn. Droga ta oferuje wiele atrakcji, ale skupimy się tutaj przede wszystkim na architekturze militarnej. Na około 16 kilometrze szosy kętrzyńskiej dotrzemy do wsi Martiany i gospodarstwa agroturystycznego państwa Birskich, które leży po lewej stronie przy samej drodze. W gospodarstwie tym zlokalizowany jest znakomicie zachowany schron bojowy niemieckiego Giżyckiego Rejonu Umocnionego.

Wybudowany w 1939 r. bunkier typu Regelbau 105b przystosowany był do obsługi dwóch ciężkich karabinów maszynowych i wraz z kilkoma innymi, pobliskimi obiektami flankował okolice drogi Kętrzyn – Giżycko. Na ścianach wewnątrz bunkra zachowały się oryginalne, niemieckie napisy instruktażowe. Bunkier w Martianach jest jedynym schronem bojowym Giżyckiego Rejonu Umocnionego, który w trakcie działań wojennych lub bezpośrednio po nich nie uległ zniszczeniu. Stało się to dlatego, że posiadał wyjątkowe zamaskowanie – został obudowany drewnianą stodołą, której więźba dachowa została wsparta na betonowych słupach ustawionych na kopule bunkra. Zimą 1945 r. pozycja w Martianach nie była broniona, więc nieużyty w boju schron przetrwał wewnątrz stodoły do późnych lat sześćdziesiątych, kiedy to na skutek pożaru drewnianej obudowy objawił się światu.
Jedziemy dalej. Dojeżdżając do Kętrzyna skręcamy w prawo i przejeżdżając Karolewo jedziemy dalej. Około 8 km na północny wschód od Kętrzyna, w lesie obok drogi i nieczynnej obecnie linii kolejowej do Węgorzewa, wynurzają się z zieleni potężne betonowe blokhauzy. Są to pozostałości wojennej Głównej Kwatery Hitlera – „Wilczy Szaniec” (Wolfschanze).
Las ów należał od połowy XIV w. do majątku i wsi Görlitz – nazwa pochodziła od rycerza Hansa von Görlitz, który nad niewielkim jeziorem Siercze postawił swój zameczek myśliwski. Na przełomie XIX i XX w. były tutaj tereny rekreacyjne, stanowiące własność Kętrzyna, które w 1913 r. wykupił od miasta ówczesny starosta kętrzyński – baron Dodo zu Knyphausen. Istnieje pogłoska, iż istniejący do dzisiaj (mieści się tu ośrodek wczasowy i restauracja) dworek Knyphausenów został w 1940 r. zarekwirowany na siedzibę kochanki Hitlera – Ewy Braun, co nie jest prawdą. Ze swoich kobiet Hitler zabrał do Prus Wschodnich jedynie sukę Blondie. Dworek do końca wojny zamieszkiwali Knyphausenowie, a stary baron prowadził niekończące się procesy sądowe o grunty majątku, zarekwirowane mu pod kwaterę Hitlera.

Zespół kwatery Hitlera zlokalizowano w Gierłoży dzięki staraniom nowego, nazistowskiego starosty kętrzyńskiego – Fritza Schultza. Głównym argumentem była bliskość wschodniego teatru działań wojennych (przygotowywany był właśnie plan ataku na ZSRR – „Barbarossa”) i ustronność miejsca, chronionego od wschodu linią silnie ufortyfikowanych Wielkich Jezior Mazurskich. W wielkiej tajemnicy, pod szyldem budowy zakładów chemicznych „Askania”, robotnicy z Organizacji Todta postawili jesienią 1940 r. w podkętrzyńskim lesie ponad 200 obiektów, w tym 7 ciężkich schronów dla najwyższych dostojników III Rzeszy. Kwatera obejmowała obszar ok. 2,5 km2 i chroniona była przez trzy strefy bezpieczeństwa, zabezpieczone dodatkowo pasem pola minowego (było ono przyczyną częstych alarmów, gdyż notorycznie na miny wchodziły dzikie zwierzęta). Nazwa kwatery – „Wolfschanze” - wiąże się z pseudonimem Hitlera z okresu monachijskiej konspiracji, kiedy to przedstawiał się jako „pan Wolf”. W swoim „Wilczym Szańcu” Hitler spędził ok. 880 wojennych dni, od czerwca 1941 r. do listopada 1944 r.

Jego osobisty bunkier,chroniony grubym, betonowym płaszczem, nakrytym siatką maskującą, która zniekształcała regularny zarys i cień budowli, był urządzony po spartańsku, na co skarżyła się osobista sekretarka „wodza” – Christa Schroeder. Wspomina ona w swoich pamiętnikach, że również Hitler nie był zbytnio zadowolony z lokalizacji swojej kwatery i narzekał, iż na wojenną siedzibę wybrano mu najbardziej zabagniony i najbardziej obfity w komary teren w Niemczech. Na krwiożerczość mazurskich komarów narzekali również odwiedzający „Wilczy Szaniec” dostojni goście, m.in. Benito Mussolini i węgierski dyktator – admirał Miklos Horthy.
W szczytowym, wojennym okresie 1944 r. świtę Hitlera w „Wilczym Szańcu” stanowiło ok. 2000 osób, w tym silne oddziały wartownicze SS. W pobliżu (Radzieje, Mamerki, Pozezdrze, Gołdap) rozlokowały się inne polowe kwatery dowódcze, a przebiegająca przez Gierłoż linia kolejowa i szosa do Węgorzewa stanowiły silnie strzeżoną linię komunikacyjną.
20 lipca 1944 r. pułkownik Claus Schenk von Stauffenberg dokonał w „Wilczym Szańcu” nieudanego zamachu na Hitlera. Podczas sztabowej odprawy w jednym z baraków kwatery podłożył ładunek wybuchowy. Teczka z bombą tuż przed detonacją została przesunięta za masywną nogę dębowego stołu, zaś eksplozja w lekko skonstruowanym baraku nie miała dostatecznej mocy, aby uśmiercić wszystkich uczestników odprawy. Hitler odniósł kontuzję, ale zamach przeżył. Jego osobisty kamerdyner – Heinz Linge, pisał we wspomnieniach: „Mundur führera był w strzępach. Włosy miał osmolone, nogi obficie krwawiły, a prawe ramię zwisało bezwładnie. Dr Hasselbach usunął z jego nóg około 200 drzazg…” Jednak jeszcze tego samego dnia Hitler był w stanie przyjąć w „Wilczym Szańcu” Mussoliniego – pokazywał mu ruiny baraku i opowiadał o swoim cudownym ocaleniu. Powiedział podobno, że gdyby Stauffenberg chciał go zastrzelić z pistoletu, to uważałby go za mężczyznę, a nie za tchórzliwego, podstępnego łajdaka. Represje po nieudanym zamachu objęły dużą część niemieckiej kadry oficerskiej – do więzienia trafił nawet baron Dieter Wolf von Schenk zu Tautenburg, którego jedyną winą było to, że spędzał akurat urlop w pobliskim, rodzinnym Parczu – ale spisek obejmował niezwykle wąskie grono wyższych oficerów. W obliczu klęsk wojennych spiskowcy chcieli usunąć Hitlera i jego paladynów, zawrzeć pokój z zachodnimi aliantami, zachowując granice Rzeszy z 1938 r. na zachodzie, i wszystkimi siłami kontynuować wojnę na wschodzie, utrzymując tutejsze zdobycze (w tym Polskę w roli niemieckiego protektoratu). W 1992 r., staraniem władz niemieckich, w „Wilczym Szańcu” odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci samotnego zamachowca – hrabiego Stauffenberga. W ruinach baraku, opodal miejsca, gdzie stała teczka z bombą, umieszczono drugą tablicę ku czci „ruchu oporu przeciwko narodowemu socjalizmowi”.
Obecnie, wysadzone w styczniu 1945 r. pozostałości „Wilczego Szańca” są jedną z głównych atrakcji turystycznych Mazur. Na terenie kwatery, w budynku dawnej kantyny znajduje się hotel i restauracja „Wilcze Gniazdo”, uwieczniona w filmie „Dancing w kwaterze Hitlera”, według prozy Andrzeja Brychta. „Wilczy Szaniec” ma też obecnie swoją całkiem pokojową, przyrodniczą atrakcję. Jedną z podziemnych cystern – dawny rezerwuar wody dla kwatery – zamieszkuje niezwykle liczna kolonia nietoperzy, którym bardzo smakują tak dolegające Hitlerowi, mazurskie komary. Opodal „Wilczego Szańca” znajduje się też park historyczny, gdzie ustawiono makiety najważniejszych zabytków architektonicznych Warmii i Mazur.
Z „Wilczego Szańca” podążamy dalej przez Parcz do Mażan, gdzie na skrzyżowaniu skręcamy w prawo w kierunku Radziej i Węgorzewa. Radzieje są niewielką wsią, której atrakcję stanowi ośmioboczny kościółek z początków XIX stulecia i ukryte w lesie po lewej stronie drogi bunkry kwatery polowej szefa Kancelarii Rzeszy – Hansa Lammersa.

Aby do nich dotrzeć trzeba z drogi skręcić w lewo, na wyłożoną betonowymi płytami drogę za przejazdem przez nieczynną linię kolejową. Jedziemy dalej w kierunku Węgorzewa, zbliżając się do zachodnich brzegów jeziora Mamry. W pewnym momencie po obu stronach węgorzewskiej szosy rozciąga się kompleks leśny, zwany w przeszłości Mauerwaldem (Mamrzański Las), a obecnie Mamerkami. W lesie tym w latach czterdziestych ubiegłego stulecia mieścił się mózg hitlerowskiej machiny wojennej, kierujący działaniami Wehrmachtu od Leningradu po Kaukaz – Kwatera Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres). Jesienią 1940 r. w lesie nad Mamrami pojawili się robotnicy firmy Chemische Werke „Askania”, którzy de facto byli zorganizowani przez Organizację Todta do wybudowania zespołu kwatery. Do końca maja 1941 r. w sercu lasu - nie niszcząc naturalnego zamaskowania, które tworzyła roślinność - wybudowano około 200 obiektów, w tym 34 żelbetowe blokhauzy i dwa monumentalne schrony przeciwlotnicze.

Pomiędzy jeziorem Mamry a linią kolejową Kętrzyn - Węgorzewo (która wówczas miała niebywałe znaczenie, gdyż przebiegała również przez „Wilczy Szaniec”), na obszarze około 250 ha, powstało miasteczko złożone z żelbetowych bunkrów, schronów przeciwlotniczych, murowanych i drewnianych budynków pomocniczych oraz mieszkalnych. Całą kwaterę podzielono na trzy strefy. Po lewej stronie szosy węgorzewskiej strefie „Brigitten Stadt” (Miasto Brygidy) pomieszczone były obiekty obsługi i służb pomocniczych. Nieco dalej znajdowała się strefa o kryptonimie „Fritz” w której rozmieszczony był Sztab Generalny Wojsk Lądowych. Tutaj do 19 grudnia 1941 r., kiedy to został zdymisjonowany za klęskę pod Moskwą (po tym fakcie Hitler osobiście objął dowództwo nad wojskami lądowymi), miał swoją siedzibę naczelny dowódca wojsk lądowych Niemiec - feldmarszałek Walter von Brauchitsch. Tutaj również urzędowali kolejni szefowie Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych: gen. Franz Halder, gen. Kurt Zeitzler i gen. Heinz Guderian. Natomiast po prawej stronie szosy, wzdłuż brzegu Mamr, rozciągała się strefa „Quelle” (Źródło), gdzie mieściło się Naczelne Kwatermistrzostwo Wojsk Lądowych. Kwatera chroniona była przez zmechanizowany, zaopatrzony w ciężką broń maszynową, przeciwlotniczą i przeciwpancerną, batalion wartowniczy Wehrmachtu. Oprócz tego obszar kwatery był inwigilowany przez Abwehrę i funkcjonariuszy tajnej żandarmerii polowej.
W cichym nadmamrzańskim lesie przygotowywano i organizowano plany wszelkich wschodnich batalii Wehrmachtu. Ale również tutaj zainicjowano oficerski bunt przeciwko dyktaturze Hitlera. To właśnie wśród wyższych oficerów Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych w Mamerkach zawiązany został spisek, który doprowadził w lipcu 1944 r. do zamachu na Hitlera w „Wilczym Szańcu”. To w Mauerwaldzie rezydował pułkownik Claus Schenk von Stauffenberg, który dokonał tego zamachu. Tu również, według świadectwa innego uczestnika sprzysiężenia - majora Hansa von Herwartha, spiskowcy zakopali poufne rozkazy i dyrektywy, które miały być realizowane po obalenia Hitlera. Te wielkiej wagi historycznej dokumenty spoczywają podobno nadal pod ściółką nadmamrzańskiego lasu.
Zimą 1945 r. bunkry w Mamerkach z niewiadomych przyczyn nie zostały wysadzone w powietrze, ani nie były bronione przed szturmującymi Prusy Wschodnie oddziałami 2. Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Dzięki temu monumentalne, żelbetowe budowle zachowały się w dobrym stanie do dzisiaj i można je zwiedzać za niewielką opłatą. Na jednym z bunkrów ustawiona jest drewniana wieża widokowa. Pomimo znacznej wysokości panoramę Mamr przysłaniają korony drzew, ale poprzez liście przeziera jezioro, a w oddali widać zabudowania Węgorzewa. Można też docenić doskonałość maskowania obiektów, które z góry są całkowicie niewidoczne.
Po opuszczeniu terenu kwatery i skierowaniu się znów w stronę Węgorzewa wjedziemy na most na Kanale Mazurskim, który miał połączyć Wielkie Jeziora Mazurskie, poprzez Łynę i Pregołę, z Bałtykiem.

Kanał Mazurski bierze swój początek w widocznej z mostu Zatoce Przystań i przecinając jezioro Rydzówka biegnie na północ, w kierunku rosyjskiej granicy. Na obszarze Polski znajdują się 22 km kanału (całość liczy 51,5 km). Różnica poziomów, między jeziorem Mamry a rzeką Łyną (po stronie rosyjskiej nazywa się – Ława), wynosi 111,2 m i została zrównoważona licznymi śluzami i jazami, których stopień wykończenia i aktualny stan techniczny jest różny. Po stronie polskiej istnieje pięć śluz. Wielki projekt hydrotechniczny zaczął być realizowany w roku 1911, ale już po trzech latach przerwała go pierwsza wojna światowa. Do prac budowlanych powrócono w 1934 r. i znów działania wojenne sprawiły, że Niemcy w 1940 r. przerwali wielką budowę. Zaawansowaną w 90% inwestycję przecięła w 1945 r. granica między Polską, a rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim. Z powodu konieczności międzynarodowych ustaleń i wysokich kosztów, jak dotąd nie powrócono do koncepcji dokończenia i udrożnienia kanału, chociaż w Węgorzewie powołano na początku XXI w. fundację, która stawia sobie taki cel.
Dalej szosa zbliża się do północnego brzegu jeziora Mamry, które wrzyna się tutaj głęboko w ląd Zatoką Przystań. Po prawej stronie szosy roztaczają się wspaniałe widoki na drugie pod względem wielkości jezioro w Polsce.

Mijamy wieś Trygort i niebawem docieramy do Węgorzewa, ale nie będziemy się tu zatrzymywać i skupiać na węgorzewskich atrakcjach, aby dotrzeć przed zmrokiem jeszcze w dwa inne, ciekawe militarnie miejsca. Z Węgorzewa kierujemy się na Giżycko, zbliżając się w Ogonkach do wschodniego brzegu jeziora Święcajty, zaliczanego również do akwenu Mamr. Mniej więcej w połowie drogi między Węgorzewem a Giżyckiem leży duża gminna wieś Pozezdrze. Dziwna nazwa wsi (niemiecka – Possessern) pochodzi z nieznanego źródłosłowu staropruskiego. Od strony Węgorzewa dojeżdża się do Pozezdrza poprzez rozległy kompleks leśny, otaczający z obu stron szosę. Jego część, położoną po lewej stronie przed samą wsią, obrał sobie za polową kwaterę najważniejszy człowiek spod znaku trupiej czaszki i skrzyżowanych piszczeli – reichsführer SS Heinrich Himmler. W 1942 r. robotnicy z Organizacji Todta ukończyli tu budowę kompleksu bunkrów i budynków pomocniczych kwatery Himmlera o kryptonimie „Hochwald” (Wysoki Las), ale okoliczna ludność mazurska zwała go „Czarnym Szańcem”. W barakach na terenie kwatery, ale również w samym Pozezdrzu i niedalekiej Brożówce, zakwaterowany był specjalny, wartowniczy batalion SS, który nie tylko pilnował siedziby swojego wodza, ale monitorował również trójkąt Węgorzewo – Giżycko - Kętrzyn, usiany wówczas obiektami militarnymi najwyższego znaczenia. W głębi lasu funkcjonowała bocznica kolejowa z której korzystał pociąg pancerny Himmlera. Reichsführer przyjmował tu swoich wysoko postawionych gości, m.in. feldmarszałka Hermanna Göringa i konstruktora rakiet V-2 Wernera von Brauna (po wojnie pracował dla programów kosmicznych NASA). Pozezdrzanie, posiadający przepustki do zewnętrznej strefy kwatery i zbierający grzyby w lesie, spotykali podobno Himmlera podczas przejażdżek konnych z gośćmi. We wrześniu 1944 r. gen. Andriej Własow uzyskał tu osobistą zgodę reichsführera na tworzenie u boku Niemców Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA). Później do Brożówki przywieziono gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego, któremu Himmler chciał podobno złożyć propozycję niemieckiego sojuszu z AK do walki z Sowietami. Do spotkania i rozmów na ten temat ostatecznie nie doszło.
Obiekty kwatery zostały wysadzone w powietrze w styczniu 1945 r., ale względnie dobrze zachował się gigantyczny schron Himmlera (21,4 x 19,3 x 8,4 m) o ponad dwumetrowych ścianach i stropach, izolowanych dodatkowo w 1944 r. specjalnym, betonowym płaszczem ochronnym.

Pomimo, że las stanowił dobre maskowanie, przykrywany był specjalną siatką maskującą, zniekształcającą regularne kontury cienia blokhauzu. U samego wejścia do kwatery, na rogatkach Pozezdrza od strony Węgorzewa, jest wygodny parking i tablica informacyjna, która ułatwia zwiedzanie.
Jeśli odczuwamy już zmęczenie, możemy powrócić z Pozezdrza bezpośrednio, wygodną drogą do Giżycka. Bardziej wytrwałym proponuję jeszcze wypad do wsi Kruklanki, gdzie znajdują się również pewne militarne ciekawostki. Dotrzemy tam, kierując się na skrzyżowaniu w centrum Pozezdrza prosto. Po drodze, po lewej stronie szosy, rozciągają się wspaniałe widoki na lezące w dole jezioro Pozezdrze i kompleksy leśne za nim.
W czasach niemieckich Kruklanki były ważnym węzłem kolejowym. Biegnąca tędy linia kolejowa z Giżycka do Węgorzewa, odgałęziała się na kruklaneckiej stacji w kierunku Olecka. Opodal południowego krańca miejscowości nasyp kolejowy wypiętrza się na wysokość ok. 20 m, aby dotrzeć do przecinającej go głębokiej na 30 m doliny rzeki Sapiny, otoczonej wysokimi, morenowymi garbami (dotrzemy tam, kierując się na rondzie w centrum Kruklanek w prawo i niebawem po minięciu ostatnich zabudowań wsi zjeżdżając z szosy w dróżkę w prawo – należy kierować się oznakowaniem). Nad tym miejscem przerzucony został żelbetonowy, pięcioprzęsłowy most, ustępujący wielkością jedynie słynnym mostom w Stańczykach. Legenda mówi, że budowla przetrwała działania wojenne, ale we wrześniu 1945 r. zainstalowane w jej konstrukcji ładunki wybuchowe zostały zdetonowane przez mieszkańców Kruklanek, którzy w ten sposób chcieli zapobiec grabieżom i wywózce dóbr, dokonywanej na wielką skalę przez armię sowiecką. W rzeczywistości wycofujący się Niemcy usiłowali zniszczyć most, ale ładunki były za słabe. Na początku lat 50. nadwątloną konstrukcję wysadzili w ramach ćwiczeń polscy saperzy. Ruiny mostu do dzisiaj wyglądają imponująco.

Rozciąga się z nich piękny widok na dolinę Sapiny, położone obok jezioro Patelnia i Lasy Kruklińskie.
Na wysokich wzgórzach po wschodniej stronie mostu znajduje się kilka zrujnowanych bunkrów Giżyckiego Rejonu Umocnionego - pozostałości po jednym z nich służą jako platforma widokowa. Natomiast na łące po drugiej stronie nasypu zachowało się w idealnym stanie indywidualne stanowisko bojowe, zwane popularnie „Garnkiem Kocha”.

Swą nazwę ten typ umocnienia wziął od entuzjazmu gauleitera Prus Wschodnich – Ericha Kocha, który za pomocą takich urządzeń chciał powstrzymać zimą 1945 r. sowieckie czołgi. Były to cementowe rury wkopane w ziemię i nakryte betonową pokrywą ze strzelnicami, które obsługiwał pojedynczy żołnierz. Wymyślił je podobno przyjaciel gauleitera – gen. straży pożarnej Hans Fiedler, a produkowane były masowo w jego prywatnej cementowni. W wojennej praktyce stawały się przeważnie śmiertelną pułapką dla ukrytych w nich, niedoświadczonych rekrutów z Volksturmu.
Warto na szczycie wysadzonego mostowego przęsła poczekać na zachód słońca, a potem wrócić do Kruklanek i do Giżycka.