Na Mazurach żywa natura jest wszędzie. Wystarczy wydobyć się poza opłotki turystycznych miasteczek i miejscowości, aby napotkać nie tylko unikalne na skalę europejską formy krajobrazowe i roślinne, ale zaliczyć również spotkania bliskiego stopnia z tutejszą zwierzyną, nawet tak rzadką, jak wilk, czy orzeł bielik. Bieliki rozmnożyły się hojnie na mamrzańskim akwenie Wielkich Jezior Mazurskich i najłatwiej je spotkać nad Jeziorem Dobskim, gdzie z upodobaniem polują na kormorany.

Natomiast na wilki wytrwały tropiciel może się natknąć w kompleksach Puszczy Boreckiej i Puszczy Piskiej, albo w położonych na północy, przy samej rosyjskiej granicy, Lasach Skaliskich. W owym kompleksie leśnym oraz w Puszczy Boreckiej można napotkać też rysie, ale o spotkanie z nimi bardzo trudno. Wskażę tutaj parę miejsc, gdzie warto się wybrać na jednodniową wycieczkę, aby mieć kontakt z unikalnym pejzażem i zwierzętami bez potrzeby wytrwałych, traperskich podchodów.
Pierwsza z przyrodniczych wypraw zawiedzie nas z Giżycka do nie mniej gwarnych latem Mikołajek, ale miasteczko to tym razem nas nie interesuje. Ulicą Łabędzią, wybiegającą z Mikołajek w kierunku południowo-wschodnim, dotrzemy po przejechaniu ok. 4 km do zabudowań folwarku Łuknajno. Położony on jest na zalesionym przewężeniu, za mostkiem na 300-metrowej strudze, łączącej jeziora Śniardwy i Łuknajno. W czworoboku zabudowań folwarcznych stoi tutaj dawny dwór rodziny Lingnau w którym mieści się obecnie hotel i gospoda. Dosłownie za folwarcznym podwórcem rozciąga się szeroka połać wodna Śniardw. Obecni właściciele folwarku ustawili tutaj wieżę widokową z której można ogarnąć wzrokiem „mazurskie morze”.

Po prawej stronie zarysowuje się linia półwyspu Dybowski Róg, oddzielającego Śniardwy od Jeziora Mikołajskiego. Na Dybowskim Rogu stoi wysoka wieża obserwacyjna z której ściele się rozległy widok na Śniardwy, Bełdany i Mikołajskie, ale ze względu na nadwątloną konstrukcję wstęp na nią jest ostatnio zabroniony.
Największą atrakcją tego miejsca jest jezioro Łuknajno – rezerwat o powierzchni ok. 710 ha, chroniący jedno z największych lęgowisk łabędzia niemego w Europie – w 1984 r. naliczono ich tu ponad 2 tys. Łabędzie uwielbiają ramienice – duże glony, porastające płytkie i muliste dno jeziora Łuknajno. Oprócz łabędzi do smakowitych ramienic dobiera się tu wiele innych gatunków ptactwa wodnego – wyróżniono 175 gatunków, które gniazdują lub zatrzymują się podczas jesienno-wiosennych przelotów nad tym jeziorem. Płytkie i nasłonecznione wody Łuknajna są też naturalnym tarliskiem dla ryb, które przepływają tu w celach prokreacyjnych ze Śniardw i stają się z kolei pożądanym łupem ptasich drapieżców, m.in. orłów bielików. Ten wspaniały, naturalny ekosystem figuruje od 1977 r. na światowej liście rezerwatów biosfery UNESCO, a od 1978 r. na liście tzw. Konwencji RAMSAR, chroniącej najbardziej wartościowe na świecie obszary wodno-bagienne. Jezioro oplata system ścieżek przyrodniczych z wieżami i platformami widokowymi z których można podziwiać panoramę jeziora i podglądać ptaki.

Skoro dotarliśmy już do Mikołajek warto wybrać się stąd do położonego przy drodze do Ukty (po przejechaniu mostu w Mikołajkach należy po ok. 300 m skręcić w lewo) Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Za osadą Bobrówko musimy wypatrywać tablicy informacyjnej i skręcić w leśną drogę na prawo. Kadzidłowo, to wieś założona w XIX stuleciu przez rosyjskich Filiponów, po których pozostały tu jedynie dwie zabytkowe chałupy (więcej takich domów z charakterystycznymi, drewnianymi werandami i kolorowymi okiennicami można spotkać w Wojnowie i Gałkowie) oraz niewielki cmentarzyk. Jednak nie z powodu staroobrzędowców jest dzisiaj Kadzidłowo jedną z najsłynniejszych wsi mazurskich. Od 1987 r. funkcjonuje tutaj pierwszy polski Park Dzikich Zwierząt, założony przez dr Andrzeja Krzywińskiego. Na ogrodzonym, stuhektarowym obszarze można spotkać się oko w oko z różnymi, mazurskimi zwierzakami i ptactwem oraz azjatyckimi odmianami jeleni, które są tutaj hodowane. Park zwiedza się w grupach z przewodnikiem.

Po bliskim kontakcie z przyrodą można również nawiązać w Kadzidłowie bliższy kontakt ze starą, mazurską kulturą. Tuż obok zwierzęcego parku znajduje się wpisana do rejestru zabytków - Osada Kulturowa, składająca się z pięciu obiektów architektonicznych. Najcenniejsza jest dwustuletnia chałupa podcieniowa, przeniesiona tutaj z nieodległego Warnowa, która pełni rolę mazurskiego muzeum.

Wnętrze budynku jest zrekonstruowane z wielką dbałością o praktyczne przeznaczenie izb i szczegóły osprzętu. Jest tutaj zgromadzonych wiele starych narzędzi mazurskich, a w jednej z izb zrekonstruowano dawną klasę szkolną, wraz z ekspozycją książek i dokumentów. W pozostałych budynkach można zakwaterować się na mazurskie wczasy, a w stylowej „Oberży pod psem” spróbować mazurskiego jadła i napitków w oryginalnych dekoracjach. Twórcami i właścicielami Osady Kulturowej są Danuta i Krzysztof Worobcowie, którzy zainicjowali tutaj również działalność Stowarzyszenia Na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur – „Sadyba”. Stowarzyszenie walczy obecnie bardzo zaciekle o zachowanie mazurskich alei przydrożnych, które są bez pardonu wycinane pod pretekstem modernizacji dróg.
Jeśli chcemy bardziej swobodnie poobcować z dzikimi zwierzętami w naturalnym mazurskim otoczeniu, a jednocześnie podziwiać wyjątkowe formy krajobrazowe Mazur Garbatych, musimy się wybrać na wycieczkę na północ od Giżycka – w rejon Gołdapi. Dojedziemy tam wygodnie przez Węgorzewo, po czym nie wjeżdżając do samego centrum Gołdapi skręcimy w prawo w ul. Konstytucji 3 Maja. Mijając po prawej stronie masyw Pięknej Góry podążamy oznakowanym, zielonym szlakiem turystycznym w kierunku kompleksu najwyższych wzniesień Szeskich Wzgórz. Szeski garb morfologiczny powstał podczas ostatniego zlodowacenia na styku dwóch pokryw lodowcowych – mazurskiej i litewskiej – między którymi wytworzyły się strome wzniesienia, przekraczające wysokość 300 m n.p.m. Najwyższe z nich to Góra Szeska (309 m n.p.m.) i Góra Tatarska (307,8 m n.p.m.). Poprzecinany głębokimi jarami i licznymi strumieniami, malowniczy kompleks Wzgórz Szeskich rozciąga się na przestrzeni 30 km między Gołdapią i Oleckiem, zajmując obszar ok. 400 km2, charakteryzujący się specyficznym (znacznie chłodniejszym i bardziej wilgotnym w stosunku do okolicy) mikroklimatem.
Asfaltowa początkowo droga szybko zmienia się w żwirówkę – jakość nawierzchni z powodzeniem rekompensują rozciągające się wokół krajobrazy. Około 7 km od Gołdapi docieramy do leżących w głębi po lewej stronie drogi zabudowań, nad którymi od wschodu góruje masyw Tatarskiej Góry.

Należy się skierować drogą do tych zabudowań i pozostawić przy nich pojazd. Dalej docieramy zarośniętą ścieżką do stóp góry, gdzie znajduje się tablica informująca o szlaku wspinaczki. Na wysokości ok. 293 m natrafimy na polodowcowy relikt sprzed 10 tysięcy lat – niewielkie jeziorko, powstałe w zagłębieniu po wytopieniu się brył martwego lodu. Jezioro zarasta torfowiskiem wysokim, więc lepiej nie zbliżać się zanadto do jego brzegów – w najbardziej dogodnym miejscu na uginającym się torfowisku ułożono kilka wyciętych pniaków, aby można było lepiej przyjrzeć się tej osobliwości. Otaczająca jeziorko roślinność nosi charakter tundrowy, niespotykany na tych szerokościach geograficznych.

U północnego podnóża Tatarskiej Góry leży wyludniona wieś Tatary – obie nazwy mają zapewne związek z siedemnastowiecznym najazdem litewsko-tatarskim na Prusy. Natomiast na obszarze dawnego PGR Pietrasze, poniżej południowo-zachodnich stoków masywu, leży największa w Polsce ferma dzikich zwierząt, stawy rybne oraz gospodarstwo agroturystyczne rodziny Rudziewiczów. Można tu się przyjrzeć z bliska: danielom, jeleniom europejskim, mandżurskim i ałtajskim, koniom Przewalskiego i tarpanom, owcom anui i dzikom, jakom, zebrom, strusiom, a nawet kangurom.

Można także skosztować pieczonej dziczyzny, wędzonego karpia i wybornego piwa z miodem. Należy się jednak wcześniej umówić telefonicznie na wizytę i jej program (0 87 615 09 70 lub 607 563 147 / 8).
Inna przyrodnicza wycieczka na mazurską „daleką północ” wiąże się z ofertą „Biegnącego Wilka” Dariusza Morsztyna i jego Republika Ściborską, o której wspominałem przy okazji opisu trasy największych mazurskich tajemnic. W tym przypadku najwygodniej jest wybrać się z Giżycka do Węgorzewa, a tutaj skręcić w kierunku Gołdapi, aby dotrzeć do Bań Mazurskich. Na północ od Bań Mazurskich zaczyna się najbardziej dziki obszar Mazur. W kierunku zachodnim rozciągają się rozległe Lasy Skaliskie (znajdujące się pod ochroną programu „Natura 2000”), przez które Kanałem Brożajckim do Węgorapy toczy swoje wody rzeka Gołdap. Centralny masyw lasu zajmuje pełne bobrzych żeremi Bagno Minta, po którego zimowej zmarzlinie uganiają się za zdobyczą wilcze watahy. Od wschodu z kolei zarasta powoli Rysie Bagno, jak sama nazwa wskazuje – miejsce ulubione przez największe, europejskie dzikie koty. Trafiają tu one często ze swoich siedlisk w położonych parę kilometrów dalej Górach Klewińskich. Te wzgórza, sięgające ponad 200 m n.p.m., pokryte są pierwotnym starodrzewem, który już niezwykle rzadko można spotkać w Europie

Dokładnie na granicy Lasów Skaliskich i Gór Klewińskich położona jest Republika Ściborska – ekologiczna osada, z ekspozycjami i atrakcjami indiańsko-eskimoskimi, ustanowiona tutaj przez znanego (m.in. z programów telewizyjnych) ekologa i maszera psich zaprzęgów – Dariusza Morsztyna. Oferuje on swoim gościom prawdziwe spotkanie z pierwotnymi, naturalnymi Mazurami. Nie tylko w tradycyjnym sezonie letnim, ale przez cały rok, a szczególnie jesienią i zimą, kiedy bywają najbardziej surowe i najpiękniejsze. Prócz różnych kulturowych i rozrywkowych atrakcji dla dorosłych oraz dzieci na terenie Republiki Ściborskiej, organizowane są dalekie wyprawy z psami w Góry Klewińskie lub fotosafari zabytkowymi land roverami w ostępach Lasów Skaliskich. Można tu również odbyć tygodniowy, zimowy kurs powożenia psim zaprzęgiem.

Pomimo tego, że utrzymuje się z turystyki, Morsztyn nie schlebia i nie podporządkowuje się trywialnym niejednokrotnie gustom swoich gości, starając się zaszczepić w nich prawdziwe zainteresowanie i szacunek dla mazurskiej natury – w Republice Ściborskiej nie pali się papierosów, nie spożywa alkoholu i konsumuje wyłącznie wegetariańskie potrawy.
Pragnę Państwu zaproponować jeszcze jedną „północną” wycieczkę w jedno z najpiękniejszych, a jednocześnie najmniej znanych mazurskich miejsc. Z Giżycka jedziemy znów do Węgorzewa, po czym kierujemy się na zachód do Srokowa (należy bardzo uważać na nietypowym skrzyżowaniu pod wiaduktem za Trygortem). Ze Srokowa wyjeżdżamy na północ – za kościołem należy skręcić w prawo, a po paru kilometrach, na rozjeździe we wsi Srokowski Dwór, kierujemy się jeszcze raz w prawo. Wjeżdżamy w kompleks leśny i po paru kilometrach docieramy do leśnego parkingu. Zaczyna się tutaj utworzona przez Nadleśnictwo Srokowo ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza, która może nas zaprowadzić do największych atrakcji Rezerwatu Bajory, gdzie na 216 ha podmokłych olszowych i wierzbowych lasów można spotkać bobry, wydry, borsuki, lisy, jenoty, łosie i wilki. Gniazdują tu też orły i czarne bociany. W skład rezerwatu wchodzi także blisko ośmiokilometrowy odcinek Kanału Mazurskiego (po drodze do Srokowa, w miejscowości Leśniewo można obejrzeć najbardziej imponujące śluzy tej niedokończonej budowli hydrotechnicznej), przekraczającego tu obecną granicę z Rosją. Po przejechaniu mostu na Kanale Mazurskim docieramy do leżącej za zakrętem w lewo wsi Bajory Wielkie. U krańca wsi skręcamy w prawo, aby po ok. 3 km dotrzeć do wsi Wyskok, położonej na wysokim garbie morenowym, górującym od zachodu nad jeziorem Oświn. Z okolicznych wzgórz roztacza się przewspaniały widok na jezioro i ciągnące się po horyzont lasy i moczary.

Ponad 1000 ha wody, bagien i lasu obejmuje Rezerwat Siedmiu Wysp jeziora Oświn – jednego z najcenniejszych przyrodniczo obszarów bagiennych w Europie. Jest to miejsce lęgowe i żerowisko wielu bardzo rzadkich gatunków ptaków m.in.: orła bielika, orlika krzykliwego i orzełka włochatego,. Jezioro Oświn ma szczególne znaczenie na europejskich szlakach migracji ptaków. Zatrzymują się tu na spoczynek m.in. liczne gatunki gęsi, kaczek i ptaków siewkowatych. Stanowi także jedną z ostatnich ostoi raka błotnego w Polsce. Rezerwat "Siedmiu Wysp" został w 1983 r. objęty międzynarodową konwencją RAMSAR, skupiającą najcenniejsze obszary wodno-błotne na świecie. Wszystko to mamy z Wyskoku jak na dłoni. Jeśli dopisze szczęście, można wypatrzyć polującego orła bielika. A jeśli trafimy tutaj w okresie wiosennych lub jesiennych ptasich przelotów, być może dane będzie nam ujrzeć stada dzikich gęsi, liczące po kilka tysięcy sztuk, które odpoczywają na tym jeziorze. Kiedy wznoszą się do dalszego lotu, wygląda jakby całe jezioro podnosiło się w powietrze.
Na koniec chciałbym Państwu zaproponować odwiedziny u największych europejskich i mazurskich zwierzaków – żubrów. W tym celu musimy udać się z Giżycka do Kruklanek (najwygodniej wyjechać ul. Suwalską w kierunku Sulim i Pieczonek). Około 15 km na wschód od Kruklanek (należy z centrum wsi pojechać na południe, a po kilku kilometrach skręcić w lewo w kierunku Jurkowa, gdzie na rozjeździe pokieruje nas drogowskaz do Woliska), w sercu mrocznej kniei, odbijającej się w leśnym jeziorze, leży leśniczówka Wolisko, która słynie z hodowli największych europejskich ssaków – żubrów. Kilka sztuk przebywa na ogrodzonym terenie i można je obejrzeć ze specjalnie zbudowanej galerii (żubry można wizytować od maja do września w godzinach porannych i wieczornych – w ciągu dnia przysypiają w leśnym gąszczu), ale główna część stada, około 70 sztuk, żyje w stanie całkowicie dzikim w ostępach otaczającej Wolisko - Puszczy Boreckiej.

Zdarza się, tak jak jesienią 2006 r., że żubry w poszukiwaniu żywności wychodzą na okoliczne pola i atakują miejscowe bydło. Co jakiś czas organizowany jest odstrzał słabszych sztuk, do którego w kolejce ustawiają się myśliwi z całej Europy. W lutym 2004 r. w Puszczy Boreckiej ustrzelił żubra król Hiszpanii - Juan Carlos.
Obejmująca ponad 23 tys. ha lasu Puszcza Borecka jest ostatnim wspomnieniem po Puszczy Galindzkiej. Nie jest to wysokopienny park, jak Puszcza Piska, lecz pokryty nieprzebytymi chaszczami i mokradłami pierwotny las, gdzie lepiej nie schodzić z wytyczonych ścieżek.

Uroku dopełniają liczne, śródleśne jeziora i przycupnięte nad nimi osady. W niedostępnych, rezerwatowych ostępach żyją tutaj rysie, a zimą naturalną rzeczą jest gęsty trop wilczej sfory na śniegu. W północno-zachodniej części puszczy, na opadającym do niewielkiego jeziora Łękuk stoku koło leśniczówki Diabla Góra, umiejscowiona jest porównawcza Stacja Kompleksowego Monitoringu Powietrza, badająca zanieczyszczenia, przenoszone w atmosferze na większe odległości. Na podstawie wnikliwych badań została ona umiejscowiona w środowisku o najczystszym w Polsce powietrzu. Pracownicy stacji żartobliwie powiadają, że jeśli u nich przyrządy wskazują 1 stopień stężenia dwutlenku węgla w powietrzu, to w Katowicach jest 1000.